15 sierpnia obchodzimy kolejną rocznicę wielkiego zwycięstwa Wojska Polskiego w Bitwie Warszawskiej – jednej z najważniejszych bitew w historii Polski.
Kiedy myślimy o sierpniu 1920 roku, widzimy przede wszystkim żołnierzy, dowódców, mapy i walkę. Ale każda armia, zanim ruszy do boju, musi zostać nakarmiona.
I właśnie dlatego chcemy opowiedzieć o chlebie.
W przededniu Bitwy Warszawskiej Polska znajdowała się w niezwykle trudnej sytuacji. Armia rosła, front się przesuwał, a wraz z nim rosło zapotrzebowanie na broń, amunicję, mundury, żywność i transport.
Za organizację wojennego zaplecza odpowiadał wówczas gen. Kazimierz Sosnkowski – od 9 sierpnia 1920 roku minister spraw wojskowych. Jednym z najważniejszych zadań państwa było zapewnienie żołnierzom wszystkiego, co pozwalało im walczyć.
Także chleba.
700 gramów – tyle wynosiła dzienna norma chleba dla jednego żołnierza.
Dla 100 tysięcy żołnierzy oznaczało to około 70 ton chleba każdego dnia.
Jeśli przyjąć szacunkową liczbę około 190 tysięcy polskich żołnierzy i ochotników uczestniczących w działaniach związanych z Bitwą Warszawską, sama norma żywieniowa oznaczała teoretyczne zapotrzebowanie na około 133 tony chleba dziennie.
To ogromna liczba.
Za każdym kilogramem chleba stała praca całego łańcucha: zboże → młyn → mąka → piekarnia → transport → żołnierz.
Działały piekarnie wojskowe i polowe, które potrafiły podążać za przemieszczającymi się oddziałami. W zaopatrzenie armii angażowano również zaplecze cywilne.
Bo zwycięstwo nie rodzi się wyłącznie na polu bitwy.
Rodzili je także ci, którzy w dzień i w nocy mielili zboże, wyrabiali ciasto, rozgrzewali piece, wypiekali chleb i dostarczali go żołnierzom.
Dlatego w rocznicę Bitwy Warszawskiej chcemy przypomnieć o tych często zapomnianych bohaterach zaplecza.
O piekarzach. O młynarzach. O kolejarzach. O kierowcach. O magazynierach. O wszystkich, którzy sprawili, że polski żołnierz miał siłę walczyć.
Bo czasem wielka historia ma bardzo prosty smak.
Smak świeżego chleba.
Piekarnia Tyrolska – z szacunkiem dla tych, którzy w 1920 roku bronili Polski i tych, którzy każdego dnia pracowali, aby mieli czym walczyć.

